Kup książkę
Facebook
Youtube
BYSTRE DZIECKO


Co zrobić, żeby moje dziecko dostało się do Harvardu?


Jak ciastka pomagają prognozować wyniki szkolne

Najpierw muszę coś sprostować. Wiele matek i ojców, zresztą pełnych najlepszych intencji, myśli, że mózg ich dziecka przede wszystkim chce się uczyć. Błąd. Mózg nie chce się uczyć, tylko p r z e t r w a ć. Każda umiejętność w naszym zestawie narzędzi intelektualnych ma uchronić nas przed wymarciem. Uczenie się zaistniało tylko po to, aby służyć realizacji tego pierwotnego celu. To szczęśliwy zbieg okoliczności, że nasz intelekt może spełniać podwójną funkcję w szkole i pozwala nam tworzyć arkusze kalkulacyjne albo uczyć się francuskiego. Ale to nie jest główne zajęcie naszego mózgu, tylko efekt uboczny dużo większej siły: niedającego spokoju, szalonego pragnienia dożycia następnego dnia. Nie żyjemy po to, byśmy mogli się uczyć. Uczymy się po to, by przeżyć.


Ten cel pociąga za sobą wiele innych rzeczy. Najważniejsza z nich jest taka: jeśli chcesz mieć dobrze wykształcone dziecko, to musisz stworzyć mu b e z p i e c z n e
ś r o d o w i s k o. Jeśli potrzeba bezpieczeństwa mózgu zostaje zaspokojona, neurony mogą dorabiać sobie na boku na lekcjach matematyki. Jeśli nie, algebra idzie w kąt. Tata Roosevelt najpierw nosił syna w ramionach. Dzięki temu Teddy czuł się bezpieczny i mógł sobie pozwolić na luksus zgłębiania geografii.


Fiksację mózgu na punkcie bezpieczeństwa potwierdza to, co się dzieje z nami podczas napaści. Nazywa się to zogniskowaniem na broni. Ofiary napaści z bronią w ręku często doznają amnezji lub dezorientacji i nie potrafią przypomnieć sobie wyglądu twarzy napastnika. Często za to potrafią odtworzyć ze szczegółami obraz użytej przez niego broni. „To była taka mała spluwa z drewnianą rękojeścią, trzymał ją w lewej ręce!", opowiadają. Dlaczego zapamiętujemy wygląd pistoletu, który rzadko przydaje się policji, zamiast wyglądu twarzy napastnika, który przydaje się prawie zawsze? Odpowiedź zabrzmi znajomo: bo priorytetem naszego mózgu jest bezpieczeństwo. Broń stanowi największą potencjalną groźbę, a mózg skupia się na niej, ponieważ jest tak zaprojektowany, że dąży do poczucia bezpieczeństwa. W sytuacji zagrożenia jest bardzo chłonny - stres potrafi cudownie skupić umysł - lecz skupia się na źródle niebezpieczeństwa.


Przekonał się o tym były pilot myśliwca, wykładowca uczelni lotniczej. Jedna z jego studentek świetnie się uczyła, ale miała kłopoty za sterami samolotu. W czasie lotu treningowego błędnie odczytała wskazania instrumentu. Pilot krzyknął na nią, sądząc, że pomoże jej to się skupić, ale dziewczyna się rozpłakała i dalej nie potrafiła odczytać wskazań. Pilot podprowadził samolot do lądowania i lekcja się skończyła. Co było nie tak? Z perspektywy mózgu - nic. Umysł studentki skupiał się na źródle zagrożenia, bo do tego jest przystosowany od milionów lat. Gniew instruktora nie pomógł skierować uwagi studentki na instrument, który miała nauczyć się odczytywać, ponieważ nie on był źródłem niebezpieczeństwa. Był nim instruktor. To jest właśnie „zogniskowanie na broni", tyle że zamiast spluwy mamy byłego pilota myśliwca.


To samo dzieje się, kiedy wychowujesz dziecko. Mózg nigdy nie wyrośnie ze swojej obsesji na punkcie przetrwania.



PRAKTYCZNA RADA #12: GRAJ W „DZIEŃ NA OPAK"

Kiedy moi synowie skończyli trzy latka, zacząłem bawić się z nimi w gry, które - zgodnie z teoriami Adele Diamond - poprawiają funkcje wykonawcze. Na przykład ogłaszałem „dzień na opak". Kiedy pokazywałem synom obrazek, na którym narysowana była noc, gwiazdy rozsiane na czarnym tle, mieli powiedzieć: „dzień". Gdy pokazywałem im obrazek z wielkim złotym słońcem na błękitnym niebie, mieli powiedzieć „noc". Zmieniałem obrazki w coraz szybszym tempie i sprawdzałem ich reakcje.


Mieli z tym ubaw; na koniec, nie wiadomo czemu, zawsze lądowaliśmy na podłodze i tarzaliśmy się ze śmiechu.


Robiłem kinetyczną wersję tego ćwiczenia z moim starszym synem, urodzonym perkusistą, gdy miał cztery lata. Każdy z nas miał łyżkę i garnek. Zasada była taka, że kiedy uderzałem w garnek łyżką jeden raz, syn miał to zrobić dwa razy. Kiedy uderzałem dwa razy, on miał uderzyć trzykrotnie. Albo raz (zmieniałem to dość często).


W obu ćwiczeniach chodziło o to, aby: a) dać chłopcom zasadę oraz b) nauczyć ich powstrzymywać się od zachowania, które narzucało im się automatycznie - jest to jeden z wyznaczników funkcji wykonawczych.



BYSTRE DZIECKO: WSKAZÓWKI
Ziarenko:
Poczucie bezpieczeństwa pozwala się uczyć
Gleba:
Kontakt twarzą w twarz, nie z ekranem


więcej czytaj w książce


POZOSTAŁE WSKAZÓWKI DLA RODZICÓW:

Ciąża
Zdrowa mama, zdrowe dziecko


Udany związek
Zacznij od empatii


SZCZĘŚLIWE DZIECKO
Ziarenko:
Zawieraj nowe przyjaźnie i pielęgnuj stare
Gleba:
Nazywanie emocji rozbraja je


DOBRE DZIECKO
Stanowcza, ale serdeczna dyscyplina




Czy jesteś dobrym rodzicem?
20 pytań wielokrotnego wyboru.

Zrób test na super-rodzica (dostępny w wersji angielskiej).

Spolszczona wersja strony www.brainrules.net za udostępnienie materiałów dziękujemy wydawnictwu Pear Press.
Copyright C 2012, Pear Press
Contact Us
Site Credits
Wydawnictwo Literackie
Realizacja: Litgraf